czwartek, 25 listopada 2010

teddy bear's day



Dzisiaj Światowy Dzień Pluszowego Misia. Wprawdzie żaden z powyższych nie został wykonany z tego materiału, ale myślę, że można tę okazję poszerzyć do wszelkich pluszaków (w znaczeniu: maskotek) i pokazać Wam moje miniaturowe miśki. Dwa największe występowały już kiedyś na poprzednim blogu. Kremowy to pamiątka z Muzeum Zabawek w Pradze. Rudego (rudą?) kupiłam kiedyś w sklepie typu 'orient'. Środkowy czeka na oczy z koralików.
A dwa filcowe z lewej strony dostałam od Rozelli. Ten z kokardą ma przesympatyczną i bardzo szczegółowo ufilcowaną mordkę. Granatowy potrafi ruszać kończynami. Czytałam gdzieś, że oryginalne niebieskie miśki sprzed lat są bardzo cenione przez kolekcjonerów. Stąd pomysł, by moje lalki miały taki 'rarytas' w odpowiedniej skali.
Dopisuję też filcowanie do mojej listy rzeczy do nauczenia się. Ta technika daje naprawdę duże możliwości.

3 komentarze:

  1. Filcowanie polecam. Bardzo proste i przyjemne, a efekty - jak widać - fantastyczne. :-)) Bywasz na forum Craftladies? Jest tam mnóstwo wskazówek. Jakby co, to ja też służę pomocą. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie się naucz filcować, z Twoją precyzją i polotem, powstaną cuuuda. A ten miś z lewej, matko jaki śmiechowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Random_forest, w razie czego będę pytać, dziękuję. Na Craftladies zarejestrowałam się kiedyś, ale nie mogłam ogarnąć ilości wątków i użytkowników tego forum ;) Ale jak już zacznę interesować się filcem, to na pewno tam jeszcze zajrzę.

    Rozella, dziękuję za miłe słowa :) Miś z lewej jest super! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam ponownie! :-)