środa, 1 czerwca 2011

green



Przyzwyczajam się do mojej Blythe. Szkoda, że nie ma zginanych chociaż łokci i kolan. Urokiem dorównuje jednak momokom.

5 komentarzy:

  1. Jak uroczo wygląda. Ślicznie wygląda z ziółkami łąkowymi w tle.
    Tak myśle,że trzeba by się zastanowić nad ciałkiem od Azone.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa panna. Nie mogę się co prawda jak dotąd do tego typu urody przekonać, ale bardzo mi się podobają możliwości stylizacji. Szczególnie fantazyjne makijaże, np. wzór na całą powiekę przy zamkniętych oczach. (Przepraszam za tą pomyłkę powyżej, jestem dzisiaj trochę nieskoordynowana. ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekną sukienkę jej sprawiłaś...ach...ta moja Blythe tez gdzies na mnie czeka:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. dollby - muszę wyjąć z pudełka Pullip, to Blythe będzie miała towarzystwo i nie będzie taka nieśmiała ;)

    Aniarozella - dziękuję :) Ciałkom Azone się poprzyglądam.

    random_forest - na razie boję się malować moją Blythe, ale jest to kuszące, zwłaszcza że nie potrzeba do tego lupy :)
    (Posprzątałam.)

    Raj Lal - dziękuję, i powodzenia w szukaniu! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam ponownie! :-)