środa, 18 maja 2011

blythe







































Do grupy 'moje trochę dziwne lalki' dołączyła dzisiaj Blythe. W tej kategorii znajdują się jeszcze Pullip i Silkstonka, zastanawiam się, czy dodać tam manekiny Obitsu.
Ale do rzeczy. Blythe 'Simply Chocolate' została przeze mnie wybrana na zapoznanie się z tego typu lalkami ze względu na przyzwoitą cenę i nieróżowe/niepomarańczowe/niebiałe włosy (jak miały inne w tym przedziale cenowym).
Zaraz po wstępnym rozpakowaniu nie byłam do niej do końca przekonana. Dużo lepiej prezentowała się po oswobodzeniu ze wszystkich zabezpieczeń. I teraz dwie niespodzianki. Blythe nie podnosi głowy (może nią tylko kręcić na boki)! Wygląda przez to, jakby miała ciągle spuszczoną głowę i smutno patrzyła w dół. A Blythe zawsze wydawały mi się takie 'dziarskie'! Nie sądzę, żeby w takiej wielkiej głowie nie było miejsca na mechanizm umożliwiający ruch głowy w górę. Następnie nogi. Są gumowe - ok, ale ta guma jest dość miękka i boję się, że stopy po krótkim czasie wygną się na boki jak u starych barbi. Ich zaletą jest natomiast to, że - w przeciwieństwie do Pullip - lalka się nie ślizga i łatwiej ją ustawić (butki też ma gumowe!). Wydaje się też całkiem fotogeniczna.

niedziela, 8 maja 2011

surprise

Takiej lalki na mojej półce to raczej się nie spodziewałam. Przybyła do mnie z zaskoczenia - bo kto by się nie zdziwił, widząc Silkę w hipermarkecie? Tymczasem ma się dobrze i jej szanse na pozostanie u mnie rosną. Bardzo fajne jest jej ciężkie ciałko. Szkoda, że prawie nieartykułowane. Myślałam, że nogi zginają się chociaż trochę. Ale teraz już dokładnie wiem, o co chodzi z 'jedwabnym kamieniem'.

Momoki najbardziej cieszą się z okularów.