piątek, 1 czerwca 2012

blythe eyes



Obiecałam sobie, że tym razem spersonalizuję moją Blythe. Im szybciej, tym lepiej. Jak tylko dotarły nowe tęczówki, zabrałam się do roboty. Przez moje niedoświadczenie z klejem z pistoletu spędziłam parę godzin nad usuwaniem oryginalnych chipów. Zanim doszłam do tego, że klej może potrzebować więcej niż dwie minuty na porządne zastygnięcie (w instrukcji pistoletu było, że dwie), próbowałam różnych innych sposobów, których lepiej nie będę opisywać. Nie odważyłam się tylko zanurzyć mechanizmu ocznego we wrzątku (jedna z metod znalezionych w internecie). Rzęsy zmienię może innym razem. Wyjąć chipy udało mi się dopiero po przetarciu chipów zmywaczem do paznokci i ponadpięciominutowym zastyganiu kleju. Potem zostało już tylko (!) zdecydować się na to, który kolor oczu będzie patrzył w którą stronę, kilka eksperymentów z kółeczkami-podkładkami i gotowe.

Ogólnie jestem zadowolona, choć to jeszcze nie koniec. Lalka miała być 'zwykła', żadnych pomarańczowych oczu czy fioletowych włosów (kolejne będą bardziej kolorowe, jeśli się kiedyś trafią). I taka w pewnym sensie jest. Podobają mi się 'normalne' szare i brązowe oczy. Brązowo-żółte-wyglądające-jak-zielonkawe też mogą być. Najbardziej czekałam na zielone, mają cudny odcień, ale jednak niepotrzebnie dodałam do nich 'lustrzane' podkładki - za bardzo się 'świecą'. Poprawię je niedługo.

Przy okazji rozkręcania Blythe głowy podniosłam jej powieki i oczy, i zrobiłam 'mikrodermabrazję' (wreszcie twarz się nie błyszczy!). Trochę zmodyfikowałam podbródek i przycięłam rzęsy. A potem okazało się, że nie mam narzędzi do pomalowania jej jakoś sensownie. Więc jest 'surowa'.





12 komentarzy:

  1. Te przedostatnie oczy są mega :D i taka "surowa" mi się podoba! Taką B. mogłabym mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyszła Ci świetnie! TO w 100% potwierdza moją teorię, że z Blythe podobają mi się wyłącznie customy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. I wygląda super taka "surowa". Jak przez porannym zrobieniem makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ładnie wygląda, ja to bym jej jeszcze większe te usta zrobiła, bo one mają je takie zaciśnięte

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Ci za te miłe słowa na moim lalkowym blogu:) Nie da rady niestety na razie wrócić, bo za dużo obowiązków. Ale zaglądaj do mnie na ceramicznego, proszę. Niebawem jakieś broszki-lalki zrobię:)
    Pozdrawiam serdecznie
    Ewa (Raj Lal)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha - no i przecież - cuuudnie wygląda Twoja Blythe!!! Ja też czekam na chipy:)

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że się odezwałaś! Skoro jadą czipy, to jest nadzieja na choć odrobinę lalkowania :-)
      A na Twój blog a jakże, zajrzałam. Najpierw jeszcze raz obejrzeć Nawojkę, a potem do Domu Mokoszy, a tam pyszne rzeczy i ja przed obiadem... Lalkowe broszki - to brzmi interesująco.

      Usuń
  6. Jest bardzo 'naturalna', ma nawet miejscami - tam, gdzie za mocno przejechałam papierem ściernym - niedoskonałą cerę :-)

    Usta będą jeszcze zmienione, te są tylko nieśmiało zaznaczone. Różowe oryginalne zmyłam w ferworze customizowania, hehe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podoba te przed ostatnie oczy. Są no..piękne!
    zapraszam:
    http://swiat-pulipe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj,jak ciekawie się zapowiada. Mnie też te połyskujące oczy w odcieniu oliwy i groszku, podobają się najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i co ja mam teraz zrobić z tymi zielonymi oczami, jak trzy osoby piszą, że są fajne? :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest śliczna :) Nie lubie blythe, niektóre mnie przerażają, ale ona naprawdę jest śliczna, taka słodka dziewczynka :) Mi osobiście też najbardziej podobają się te najzwyklejsze oczy, a te żółte jakoś niespecjalnie do mnie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam ponownie! :-)