środa, 30 maja 2012

blue

 

Znowu zostały mi zdjęcia nie związane ze sobą. Znalazłam im jednak wspólny mianownik.
Na każdym jest coś niebieskiego!


 
Post bez krzesła to post stracony ;-)

wtorek, 29 maja 2012

Heidi and chairs

 
Heidi też dostała krzesełka, w swojej skali. Pozmieniałam trochę proporcje, żeby dopasować je do lalki w skali 1:12.
Poza tym Heidi potrzebuje pilnie nowej peruki.

poniedziałek, 28 maja 2012

puppets

 
W ramach tegorocznej Nocy Muzeów można było zwiedzać Piwnicę Lalek (Białostockiego Teatru Lalek). Ekspozycja była niewielka, ale interesująca. Inspirująca, jeśli by ktoś chciał zrobić swoją lalkę. Bardzo podobają mi się niebieskie włosy jednego z eksponatów - zarówno odcień, jak i ich 'konstrukcja'.

środa, 23 maja 2012

more stools





No to jeszcze jeden stołek z serii 'mimetycznej' :-)

czwartek, 17 maja 2012

stools







Lalkowe plecy pokazuję rzadko, bo często moje sukienki (szczególnie tzw. szkice) zapinają się 'na szpilkę', gdyż nie chce mi się wszywać zapięć. Tym razem przymocowałam zatrzaski!
Przy okazji możecie obejrzeć skomplikowaną fryzurę Orion Sonaty, która akurat od tyłu podoba mi się mniej niż z innych stron.

A właściwie to chciałam zaprezentować nowy mebel. Stołek z miękkim siedziskiem. Niestety Momoka jest za lekka, żeby gąbka się pod nią widocznie uginała.

niedziela, 13 maja 2012

lily of the valley



















































Zdobywszy odpowiednio mały śrubokręt typu krzyżak, rozmontowałam głowę mojej Blythe. Skróciłam część zwaną T-bar i lalka nie patrzy już smętnie w dół. Chciałam jeszcze pozbyć się rzęs, ale mechanizm oczny jest tak skonstruowany, że mnie to - przynajmniej na razie - przerosło. Może się uda za drugim podejściem, gdy będę wymieniać tęczówki.

Chwilowo jej wyraz twarzy określiłabym jako raczej zdegustowany. Czyżby nie lubiła konwalii?

sobota, 12 maja 2012

colours





 
Trochę krzeseł, trochę kolorów.

wtorek, 8 maja 2012

blythe again

 
 

Jakiś czas temu rozstałam się z moją pierwszą Blythe 'Simply Chocolate' oraz z Pullip 'Cinciallegrą'. Myślałam wtedy, że wielkogłowe lalki to nie dla mnie. Naoglądawszy się jednak zdjęć Blythe na przykład na Flickrze, postanowiłam spróbować jeszcze raz. I tak trafiła do mnie 'Urban Cowgirl'. Klimaty kowbojskie to kompletnie nie moja bajka, ale to tylko ubranie. I muszę przyznać, że jej oryginalne spódnico-spodnie są bardzo fajne. Bluzka też całkiem całkiem - ładna tkanina i wykończenie rękawów. Kamizelka taka sobie. Niestety wielki różowy kapelusz jest wykonany z tworzywa a'la skórka brzoskwini. Mogli dać jakiś słomkowy czy coś. Gumowych kowbojek nawet nie rozpakowywałam.
Tym razem moja Blythe nie ma grzywki, lecz gęste długie włosy w ładnym odcieniu. Mam mocne postanowienie wymienienia jej oczu. Zacznę od tych przedziwnych pomarańczowych!

poniedziałek, 7 maja 2012

dance











Panią Obitsu i Pana Obitsu miałam wysłać w świat, ale być może zamiast podróży zafunduję im jakieś kostiumy i scenografię. Zamierzałam pokazać ich możliwości 'akrobatyczne', a okazali się całkiem plastyczni (szczególnie Pan Obitsu w swoich zgrzebnych spodniach). I wyszła próba do spektaklu tańca współczesnego.