czwartek, 22 maja 2014

pięć lat z lalkami

Właściwie to lalkami zajmuję się dłużej niż pięć lat. Ale na Blogerze właśnie dziś mija pięć lat od pierwszego mini-posta.
Co było wcześniej? Wiosną 2008 roku odkryłam lalki kolekcjonerskie. Nie zatrzymując się długo na Barbie, dotarłam na starą wersję oficjalnej strony Tonnera. Z wypiekami na twarzy przeglądałam jej archiwum, w którym było mnóstwo szesnastocalowych lalek. W sierpniu założyłam bloga 'Lalkovo' na Bloxie, na którym posty pojawiały się bardzo nieregularnie. Ale dzięki nim miałam choć trochę utrwalone początki mojej pasji. We wrześniu przyjechała moja pierwsza tonerka 'Basic Black Charlotte'. Pamiętam moje zdziwienie, że jest taka duża i ciężka.






















W czasie tamtych wakacji próbowałam jeszcze zrobić swoją lalkę. Wzorowałam się na lalce z dzieciństwa w skali 1:10 (nie wiedziałam wtedy, że to Pamelka Simby). Jakiś czas później zrobiłam drugie i trzecie podejście, tym razem w wersji większej i bardziej 'ball-jointed'. Wprawdzie dwie ostatnie próby nawet same stały, ale nie jestem z nich zadowolona.

W listopadzie trafiłam w internecie na lalki Momoko. Przyznaję, że początkowo nie byłam przekonana do wyglądu ich kostek w wersji do butów na obcasach. Jednak poza tym były przecudne. Jak się potem okazało, można je było łatwo ustawić bez stojaka, miały 'normalne' makijaże (w porównaniu na przykład ze starszymi Fashion Royalty), casualowe ubrania, rewelacyjne buty i mnóstwo innych zalet.

Wtedy odkryłam też manekiny Obitsu. Możliwości pozowania lalek były dla mnie zawsze istotne, więc Obitsu wydawało się ideałem. Ostatecznie para damsko-męska, którą sobie później sprawiłam, nie doczekała się nigdy namalowania twarzy. Owszem, można było wyginać ich ciałka na wszelkie sposoby, ale proporcje - zwłaszcza panny Obitsu - nie odpowiadały mi aż tak bardzo. Jako ciekawostkę dodam, że Obitsu ma w ofercie również psa (albo raczej coś w rodzaju szkieletu psa) oraz manekina o wzroście 150cm i wadze 10kg. Osobiście nie planuję zakupu, zwłaszcza tej drugiej propozycji.

Lalkowe hobby rozwijało się. W 2009 roku przybyły do mnie między innymi dwie dziesięciocalowe Simone Rouge, kilka szesnastocalowych tonerek, Barbie Jazz Baby, FR NuFace Eden. W tym roku pojawiło się też ciałko Antoinette u Tonnera, o wiele lepsze od starego modelu Tyler BW. W październiku zobaczyłam na żywo Momoko i postanowiłam, że choć jedna u mnie zamieszka. W listopadzie dotarła 'Everyday B-girl'. Zaraz potem 'Wake Up 006'. I potem jeszcze kilka Momoko :-)
































W marcu 2010 przyjechała Pullip Cinciallegra. W sierpniu - bardzo miniaturowa Heidi Ott. Jesienią - muskularna Eva z Triad Toys (action figure). A zimą odbyły się wybory (momokowej) Miss Czytelników.

W roku 2011 moje lalkowe zbiory powiększyły się o Jacqueline Frost Tonnera (na ciałku Antoinette), Barbie Silkstone i pierwszą Blythe (która niestety mnie do siebie nie przekonała).

Rok 2012 przyniósł mi lustrzankę (skromnego Canona 1000D), pierwszą (i jak na razie jedyną) tanową Momoko oraz dużo mebelków. Po raz drugi spróbowałam zaprzyjaźnić się z Blythe (tym razem bez grzywki) i udało się. Ta Blythe mieszka u mnie do dziś i mam nadzieję, ze doczeka się w końcu jakiegoś makijażu. W sierpniu tego roku zaproponowałam Wam pierwsze wyzwanie fotografniczne: BLS. To było naprawdę intensywne 'lalkowanie' (31 posty dzień po dniu). Jesienią miałam tez przygodę z BJD Tyler, ale nie 'dogadałyśmy' się.

W 2013 roku trochę bardziej przekonałam się do szycia. Przyjechała też do mnie FR Imogen. W marcu miała miejsce miniaturowa zabawa fotograficzna LML. Poza tym było meblowo, roomboxowo i schodowo.

2014 podsumuję pod koniec grudnia. Mam mocne postanowienie, żeby na blogu pojawiało się więcej postów. Lalkowy Alfabet to absolutne minimum. Chociaż intensywności sierpnia sprzed dwóch lat raczej nie powtórzę.


Większości wymienionych lalek już u mnie nie ma. Tak to jest przy ograniczonym budżecie i miejscu. Mniej lubiane lalki wysyła się w świat. Obecnie mieszkają ze mną tylko: gromadka Momoko, kilka Tonerek i po jednej Blythe, Poppy, FR, MH oraz Heidi. Tonerek będzie jeszcze mniej, jakoś ostatnio ciepło myślę o ograniczaniu moich zbiorów.
 

17 komentarzy:

  1. Mileno, gratulacje z okazji okrągłej pięcioletniej lalkowej rocznicy :)
    Czytając Twój post chyba każda osoba zbierająca lalki uświadamia sobie jak fantastyczną rzeczą jest kolekcjonerskie dojrzewanie, rozwijanie się, odkrywanie nowych obszarów, żegnanie się ze starymi, selekcjonowanie, decydowanie się ta to a nie co innego. Uwielbiam to, że poprzez szeroko pojęte lalkowanie każdy rozwija się nie tylko w kontekście samych lalek, ale też po prostu jako człowiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Przez te pięć lat sprawdziłam sporo lalek pod kątem tego, czy przypadną mi do gustu. Oczywiście są osoby, które zajmują się lalkowaniem dłużej ode mnie (jak np. Ty) lub sprawdzały intensywniej. Ogólnie moje upodobania nie zmieniły się mocno - lalka musi być porządnie 'artykułowana' i wyglądać w miarę naturalnie (dotyczy to zarówno malunku twarzy jak i proporcji ciała - tu wyjątkiem jest 'designerska' Blythe). Pewnie jeszcze zrobię jakieś podejście do niezbyt przeze mnie poznanych MSD.
      Co do rozwoju - jak najbardziej się zgadzam. I nie chodzi o 'rozwijanie' zbiorów 'na ilość'. Można mieć jedną lalkę i nauczyć się szyć, fotografować, majsterkować itp itd. :)

      Usuń
  2. Gratulacje i duży podziw, bo 5 lat blogowania to piękna i nie często spotykana rocznica:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jakoś minęło te pięć lat, nie wiadomo kiedy :) Początkowo posty pojawiały się bardzo rzadko i nieregularnie, ale z każdym rokiem przybywało małych plastikowych tematów do opisywania. Chociaż podejrzewam, że jak bym miała np. tylko dwie lalki, to mogłyby wystarczyć za bohaterki bloga i byłyby bardziej 'dopieszczone' niż ta moja cała gromadka :)

      Usuń
  3. Hello from Spain: congratulations for those five wonderful years. Your collection varied and awesome. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  4. Sto lat, sto lat, niech żyje żyje nam!
    Sto lat, sto lat, niech żyje żyje nam!
    Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam! Niech żyje nam!
    A kto? Blog!!! xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje z okazji rocznicy blogowania. Świetnie, że dzielisz się z nami swoja pasją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Staram się to robić w miarę regularnie, ale różnie wychodzi :)

      Usuń
  6. najlepszego... :) pamiętem jeszcze twojego bloga na blox i uwielbiałem go oglądać zachwycając się Charlottą! Wtedy świat lalek był dla mnie tak nieznany, a dziś mogę skomentować ten wpis! Kolejny lalkowych lat i takiej wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ojej, nie sądziłam, że ktoś jeszcze pamięta tamtego bloga. :)

      Usuń
  7. Najlepsze życzenia kolejnych lat z lalkami:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę Ci kochana kobietko jeszcze wielu wspaniałych lalek i projektów, wielu nowych odkryć w świecie lalkowym i sprzyjających warunków w lalkowaniu. Wspaniale jest obserwować Twoje poczynania. Twój blog jak i cała kolekcja ma klimat nie do podrobienia i tego najbardziej Ci gratuluję :) Pozdrawiam (uściski od Giny :D )
    P.S.
    Jeśli będziesz się rozstawać z J.Frost to pamiętaj o mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Wdziałam, że Gina ma się dobrze u Ciebie.
      Będę pamiętać, ale z Jacqueline nie planuję się na razie rozstawać.

      Usuń
  9. pięć cudownych lat, jak mniemam? fajnie zerknąć wstecz i ujrzeć, iż pewne niunie wciąż się nas trzymają a my ich... nie z każdą można długo pobyć - ale i tak każda i chwila i lala jest ważna i potrzebna... choćby po to, by pojąć, czego się od lal oczekuje i co można im dać...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam ponownie! :-)